Category Bez kategorii

Świat niebiański – kraj szczęśliwości

Devachan, czyli kraj szczęśliwości (Suklevati), jest opisany przez Buddhę w księdze Shan-aun-gi-tung, oczywiście opis ten jest alegoryczny. Thtagata mówił: kraj szczęśliwych jest oddalony od naszej ziemi o miliardy światów. Ta miejscowość otoczona jest siedmioma płotami, siedmioma łańcuchami gór i siedmioma rzędami chylących się za podmuchem drzew. Święte miejsce Afhatów rządzone jest przez archaniołów (Dyan Chochan), a mieszkają tam Bodhisattowie (mędrcy). Jest tam siedem przepięknych jezior, o kryształowych wodach, posiadających siedem przymiotów. To jest Sarumbia, czyli Devachan (boski świat). Niebiańskie jego kwiaty Udambara zapuszczają w cieniu korzenie w każdą ziemską kulę i kwitną ku radości tych, którzy je dosięgnąć zdołają. Prawdziwie szczęśliwym jest ten, co się w tej cudnej narodzi krainie – smutki i troski nie są tam znane. Miliardy dusz dostają się tam dla wypoczynku, potem znowu wracają do przeznaczonych im miejsc. Są jednakże, w twojej świętej krainie Sarymbio i tacy, którzy się rodzą jako Adivartyas . Oni już cię nie opuszcają nigdy.

czytaj dalej

Wytyczanie granic jest obrzędem religijnym cz. II

Granice są także miejscem niektórych kultów, tych przede wszystkim, które usuwa się z obszaru codziennego, normalnego życia. I tak w niektórych okolicach starożytnej Italii chowało się zmarłych na pasie granicznym, tak że kolumny grobowe służyły jednocześnie jako znaki graniczne. Gdzie indziej znów, na przykład u Rusinów, granice, a zwłaszcza kopce narożne, uważa się za groby zmarłych śmiercią gwałtowną, dawnych wojowników, samobójców i wszelkiego rodzaju potępieńców. W całej Europie natomiast granice uchodzą za miejsca szczególnie nadające się do praktyk magicznych. Tam to właśnie wylewa się wodę, do której za pomocą zamawiań udało się złowić chorobę, tam także chłopka polska wyrzuca z domostwa nędzę zawiniętą w gałgan lub włożoną do wydrążonej kości jak w butelkę. Granice są stale nawiedzane przez wszelkie duchy, najczęściej nieprzyjazne. Chłop polski i ukraiński boi się, że może tam spotkać południcę, która dusi żniwiarzy śpiących na granicy. Tam to krążą złe boginki, które porywają niechrzczone noworodki i zostawiają miast nich swoje własne – brzydkie i skrzeczące. Według Krakowiaków i Hucułów kobieta, której w ten sposób zamieniono dziecko, musi podrzucone dziecko zanieść na granice, obić je porządnie, a potem odwrócić się. Boginki, litując się nad cierpieniem niemowlęcia, zabiorą je i złożą na jego miejsce dziecko porwane. Na granicach wreszcie, a zwłaszcza na ich skrzyżowaniu spotyka się niezawodnie diabła.

czytaj dalej

Geomancja chińska

Geomancja chińska rzuca jaśniejsze światło na rozróżnienie jakości religijnych różnych części przestrzeni, zależnie od ich kierunkowej orientacji względem punktu centralnego. Każdy z punktów kardynalnych jest w Chinach siedzibą jakiejś zasady, z której wywodzi się jakiś wpływ i której odpowiada jakiś element: gwiazda, zwierzę, barwa, czy pora roku. Każda z tych zasad wyraża się za pomocą znaku podwójnego: w sumie więc mamy cztery znaki, które wywodzą się z dwóch znaków prostych oznaczających dwie Moce Kierownicze – Liang /, Tchnienie Niebiańskie – Yang i Tchnienie Ziemskie – Yin.

czytaj dalej

Podróż Argonautów – kontynuacja

Zatrzymaliśmy się nieco dłużej na zachodnim odcinku podróży Argonautów podanym w wersji Apolloniosa z Rodos, mimo iż z punktu widzenia geograficznego wykracza on poza ramy naszego zagadnienia. Zatrzymaliśmy 6ię, gdyż tutaj związek pomiędzy szlakiem wędrówki Jazona i jego towarzyszy a wielkimi drogami handlowymi występuje z dużą wyrazistością. Gorzej natomiast jesteśmy poinformowani o poprzednim etapie ich podróży rzeką Ister. Ostatecznie jednak wiemy coś i o nim, przede wszystkim dzięki postępom archeologii, a po trosze — jeśli chodzi o wybrzeża Adriatyku — dziięki tekstom. Niezależnie zresztą od charakteru naszej dokumentacji, zgodna jest ona co do tego, że mniej więcej już od połowy epoki brązu dolina Dunaju usiana była punktami handlowymi o doniosłym znaczeniu. Dróg prowadzących do tych targowisk było kilka. Przede wszystkim więc dolina Axios[47] przedłużona doliną Margos (Morawa), dopływu Dunaju — droga, którą wymieniamy na pierwszym miejscu jedynie po to, by do niej więcej nie wracać, gdyż nie odgrywa ona żadnej roli w legendzie o Argonautach. Następnie dolina rzeki Timavus płynącej przez Istrię — dolina, która pozwala bez trudu poprzez grzbiety Alp Juliańskich dotrzeć do doliny Drawy. A w Istrii właśnie oraz na sąsiednim obszarze Enetów, występujących w tekstach późniejszych pod nazwą Wenetów, gdzie szereg innych, możliwych do przebycia dolin ułatwiał dostęp do dorzecza Dunaju, znajdowały się główne targi bursztynu, uczęszczane przez żeglarzy greckich przed całkowitym opanowaniem tego handlu przez Celtów. I oto właśnie tamtędy każe Apollonios swoim Argonautom wypłynąć na Adriatyk — poprzez mały i krótki Ister w Istrii zidentyfikowany z wielką rzeką z powodu jednobrzmiących nazw. Zaś duży Ister — Dunaj — w średnim swym biegu byl jedną z wielkich dróg handlowych w okresie brązu. Mimo że wiadomości dostarczone dotąd (1937 r.) przez archeologię rumuńską są w tym zakresie raczej skąpe — wiadomo dostatecznie wiele, by stwierdzić, że od swego ujścia aż do Drawy, gdzie importy rozwidlają się w kierunku Istrii oraz ku średniemu i górnemu biegowi Dunaju, korzystały z tej trasy wyroby azjatyckiego przemysłu brązowniczego.

czytaj dalej

Świat niebiański – kraj szczęśliwości cz. II

Ludzie siódmego okresu człowiecze mogło przebywać w Devachanie jest już najlepszym dowodem, iż w tym człowieku w czasie jego istnienia na ziemi dobra wola była silniejsza niż zła. Jego Karma, wytworzona przez grzechy i winy, podczas pobytu duszy w Devachan jest w stanie bezwładu, jednakże przy następnej reinkarnacji znowu wchodzi w stan czynny. Błogosławiona dusza przynosi do Devachanu jedynie tę część swojej karmy (wspomnienia), w której pozostał ślad jej dobrych uczynków, myśli i słów.

czytaj dalej

Opowieść treści mitologicznej w Walii

Możemy pójść o krok dalej, stwierdzić, że opowieść treści mitologicznej nigdy nie przestała rozwijać się w Walii obok romansu rycerskiego i że, co więcej, właśnie cudowność – pierwiastek mityczny i folklorystyczny – stanowi cechę zasadniczą jego, rycerskość zaś jest w nim czymś wtórnym. Dowodu pośredniego, niemniej przekonywającego, dostarczają nam choćby owe liczne średniowieczne przeróbki francuskie, potem niemieckie, tak zwanej matiere de Bretagne, tj. tematów powieściowych celtyckich, nieomal wyłącznie walijskich.

czytaj dalej

Przybliżenie sylwetki Herkulesa

Gdy przeto na tym samym terytorium, na którym Herkules skojarzony bywa że zmarłymi, w Belgice, a także na sąsiednim terytorium nadreńskim i w wielu miejscach pozostałej Galii widzimy go tak często z jabłkami w ręku 81, gdy w roli zdobywcy owoców Hesperyd oglądamy go na grobowcach, wolno nam przypuścić, że rozkrzewienie się jego kultu pod tą postacią. Lista niniejsza nie jest zupełna. zostało istnieniem u Galów wyobrażenia boga czy bohatera pokrewnego, zdobywcy owoców Drzewa Żywota i opiekuna zmarłych. Przypuszczenie to popierają fakty inne. Herkules bywa przedstawiony z dzieżą kształtu ollae w ręku82. Otóż olla [5] jest głównym artybutem tak zwanego „boga z młotkiem“ galijskiego, który obok cech innych miał charakter boga świata podziemnego83. Co więcej, bóg z młotkiem ustrojony bywa w wilczurę upiętą w ten sposób, co lwia skóra na postaci Herkulesa na greckich rzeźbach typów dawniejszych i na malowidłach wazowych: paszcza zwierzęcia naciągnięta jest na głowę jak kaptur, przednie łapy skrzyżowane są na piersiach, skóra spada z tyłu. Wilczura ta bywa tak mało scharakteryzowana, że gdyby nie porównanie z innymi przedstawieniami, wziąć by ją można było za lwią skórę84. Z drugiej strony sam bóg z młotkiem miewa niekiedy typ Herkulesa: na posążku brązowym z Vienne jest to nagi barczysty mężczyzna w sile wieku, brodaty: gdyby nie brak maczugi i ruch ręki opartej na trzonku młota, jak na berle, wątpić by można, czy się widzi Herkulesa, czy innego boga85. Zastanawiające jest także, że tam, gdzie wyobrażeń figuralnych Herkulesa spotykamy najwięcej, w Bel- gice i na ziemiach nadreńskich, bóg z młotkiem pojawia się stosunkowo rzadko i tylko w południowych częściach rzeczonych obszarów. Odwrotnie, tam, gdzie Herkules występuje rzadziej albo wcale się nie ukazuje, pomniki boga z młotkiem są bardzo pospolite.

czytaj dalej

Symboliczne wizje, sny i zjawiska – kontynuacja

W ten sposób przez asocjację myśli osiągnięte drgania w nerwowych warstwach mózgu, mogą się z łatwością przenieść w sferę aury otaczającej człowieka, tak jak na obiektywnej płytce fotograficznej. Tą drogą daje się wytłumaczyć różne zagadkowe zjawianie się duchów (choć nie wszystkich) jak np. zjawisko następujące: P. Hempson poszedł na przechadzkę w okolicę klasztoru Rochampaton: wtem zbliża się do niego jakaś zakonnica, której wcale przedtem nie widział i pyta: „czy pan jesteś Alfred Hempson? – „Nie, Alfred Hempson jest moim bratem”, odrzekł zapytany. Wtedy zakonnica trzy razy kiwnęła głową, w tej samej chwili pan Hempson ujrzał Z przerażeniem, że zakonnica ma trupią głowę. Zimny dreszcz przeszedł go od stóp do głów, potem jednak roześmiał się z własnego „urojenia ”, które mu takiego niemiłego figla spłatało. Zakonnica w jednej chwili znikła. Kiedy jednak wrócił do domu, zastał telegram z wiadomością o śmierci swego brata. i przerażona wskazała palcem dno kominka, w którym ukazała się postać młodego człowieka, trzymającego w jednej ręce zapaloną świecę, a w drugiej młot. „To jest Tom” – szepnęła stara kobieta, poznając w tym zjawisku swego młodszego syna, który był mechanikiem na wojennym okręcie. Postać we wnętrzu kominka chodziła w kółko, pochylona, oświetlając ściany, w końcu zaczęła uderzać w nie młotkiem. Pan Erwell słyszał wyraźnie metaliczny dźwięk uderzenia tak, jakby ktoś walił w kocioł. Nagle Tom się wyprostował i skierował się wgłąb kominka jakby szukając wyjścia, lecz i tam była ściana! Z wyrazem okropnego przerażenia na twarzy uderzył w ścianę kilka razy młotkiem. Na próżno! Nagle twarz jego jakby się stopiła w wyrazie niewypowiedzianej rozpaczy. Płomień świecy stawał się coraz mniejszy i bledszy. Tom chwytał ustami powietrze. Jednocześnie ukazała się od spodu woda, podnosząc się coraz wyżej i wyżej. Raz jeszcze Tom rzucił się do ucieczki, napotkał ścianę i padł w wodę. W tej samej chwili zjawisko znikło i ogień na nowo zabłysnął w kominku.

czytaj dalej

Dawny ustrój plemienno-arystokratyczny Walii

Nowi twórcy dochodzą dopiero późno do głosu. Dawny ustrój plemienno- arystokratyczny Walii, wstrząśnięty utratą niepodległości po śmierci Llewełyna (1282), mocno podkopany upadkiem powstania Owena Glyndwra (1400- 1415), zrujnowany został doszczętnie w okresie wojny Dwóch Róż (1455- 1485). Gdy zaś na tron angielski wstąpił książę rodem z Walii, Henryk VII Tudor (1485), wszystko, co jeszcze pozostało przedstawicieli panów krajowych, pociągnęło za nim do Londynu. Poeta nadworny nie miał co robić, skoro dworów zabrakło. Zdawać się mogło, że zamrze literatura walijska. Zjawił się jednak ratownik w osobie dotychczas lekceważonego piewcy i opowiadacza ludowego.

czytaj dalej

EPOS NAJDAWNIEJSZY

Możemy pójść o krok dalej, sprecyzować nieco i uzupełnić wyłaniające się spoza Mabinogion zarysy, jeśli nie opowieści poszczególnych, to wielkich cyklów mitologicznych i bohaterskich. Pozwala nam na to, z jednej strony, istnienie niezależnych od Mabinogion opowieści, z drugiej fakt, że w najstar-

czytaj dalej