Monthly Archives Czerwiec 2017

Narodziny romansu w twórczości celtyckiej

Druga, to narodziny romansu. Nie powieści w ogóle – narracji o następujących po sobie zdarzeniach, w które wplątane są postacie działające – ale tego szczególnego rodzaju literackiego, który powieścią będąc z formy, jest dramatem z treści, za temat obierając konflikty wewnętrzne, zachodzące w ukazywanych postaciach. Zbyteczne wydaje się omawianie tu rozwoju i powodzenia romansu. Wiadomo, że zapanował tak powszechnie, iż w nowożytnej literaturze wszystkich krajów zepchnął zupełnie w cień inne rodzaje powieści, stał się nieomal jedyną uznaną jej postacią: i tak – gdy dziś mówimy „powieść“, mamy romans na myśli. Otóż za rzecz prawie pewną, tak jest prawdopodobna, mieć można, że powstanie romansu zawdzięcza się duchowości celtyckiej. Wprawdzie w literaturze starożytnej znajdujemy również utwory formy narracyjnej, których przedmiotem głównym jest konflikt psychiczny. Tacyt jest może najlepszym tego przykładem. Ale gdy w rzecz wejrzeć głębiej, po odrzuceniu wszystkiego, co jest retoryką i efektem słownym, okazuje się, że u Tacyta zdarzają się charaktery pojmowane jako całości w -sobie zamknięte i nierozkładalne. Jak pod tym względem różnym od wielkiego historyka rzymskiego jest Grzegorz z Tours [538-594 red.]. Chropawą pisze łaciną, ale postacie jego żyją nie tylko na zewnątrz, żyją również wewnętrznie. Podziwiać należy zdolność, z jaką umie on ukazywać targające nimi namiętności, nieustanne zmaganie się wzruszeń, wyobrażeń, skłonności i obowiązków. Historia 1’ranków Grzegorza, to oczywiście historia, ale autorem jej jest romansopisarz uzdolniony niezwykle. Zauważyć przy tym należy, że ową skłonność Grzegorza do dramatyzacji przeżyć wewnętrznych podzielają inni piszący ziomkowie jego, zarówno historycy jak i żywociarze, gdy tymczasem żadnego zainteresowania w tym zakresie nie ukazuje w tym samym środowisku przebywający stale, ale w Italii wychowany, poeta i żywociarz świętej Radegundisy. Wenancjusz For- tunatus, podobny pod tym względem do innych pisarzy pozagalijskich. Nie marny tu przeto do czynienia z wynikiem chrześcijańskiego zwrotu do życia wewnętrznego, jak można by przypuszczać na zasadzie Wyznań Augustyna. Zresztą w Wyznaniach konflikty duchowe zachodzą w innym zupełnie planie. Jest to dramat łaski w duszy i sercu człowieka, gdy u pisarzy okresu mero- wińskiego jest on czysto ludzki, odgrywa się całkowicie w świecie doczesnych namiętności i obowiązków. Trzeba przeto szukać wyjaśnienia gdzie indziej. Otóż mieliśmy już sposobność omówić zamiłowanie twórców epopei celtyckiej, zarówno irlandzkiej jak walijskiej, do dramatyzacji opowiadania, a gdy porówna się sposoby osiągania tego u nich i – na przykład – u Grzegorza, spostrzega się pokrewieństwo uderzające, częstokroć identyczność zupełną. I niewątpliwą zdaje się rzeczą, że źródło tego zjawiska tkwi głęboko w skłonnościach estetycznych właściwych narodom celtyckim czy od Celtów się wywodzącym, skoro w sześć wieków z górą po Grzegorzu to samo wysunięcie na czoło pierwiastka dramatycznego, ten sam patos i te same środki osiągania efektu odnajdujemy, jako cechy odróżniające, w epice starofrancuskiej. Pieśni o Rolandzie, o bohaterach z Orange i z Narbonny, o Garinie – to dramaty opowiadane. Wiele też tematów sytuacyjnych Grzegorza, podawanych przezeń jako zdarzenia historyczne, odnajdujemy w epopei celtyckiej jako tematy powieściowe. Ga- loroman Grzegorz był w znacznej mierze Celtem z ducha i takimiż byli jego ziomkowie. Ale romans – przedstawienie następstwa przeżyć bohaterów w kolejno następujących po sobie sytuacjach, a więc zarówno roman d’aventure starofrancuski, jak romans miłosny, symboliczny i mistyczny – wywodzi się bezpośrednio z opowieści typu uprawianego ze szczególnym zamiłowaniem przez Celtów, w szczególności zaś przez Brytanów, z tych opowieści, których wątki niektóre przekazał nam Gotfryd z Monmouth i Nennius i których kilka przykładów dochowało się w Mabinogion. Znamienne jest, że ojczyzną ściślejszą romansu jest Francja średniowieczna oraz anglo-normandzka Anglia, te właśnie kraje, w których część znaczna ludności jest pochodzenia celtyckiego i które z żywymi Celtami były i są w styczności bezpośredniej. Zauważyć przy tym należy, że romans średniowieczny francuski rozwijać się poczyna jako świadomy własnych swych celów i zadań rodzaj literacki, właśnie po podboju Anglii przez Normandów francuskich, po tym – wiemy dziś o tym po badaniach J. Lotha – jak podbici Anglosasi zapoznali zdobywców z przejętymi od Brytanów opowieściami.

czytaj dalej

POEZJA NAJSTARSZA CZ. II

Z tegoż okresu pochodzi jedna z piękniejszych elegii walijskich, przypisywana Llywarchowi Henowi, na temat żalów starca nad minioną bezpowrotnie młodością. Ma ona charakter epicki, skarżącym się bowiem jest wojownik dawnych czasów, Cynddylan, który wspominając swą młodość opowiada o pełnych chwały zdarzeniach na sposób epika. Jednocześnie ma charakter liryczny, jak każde żale, tym bardziej iż wyczuwa się dobrze, że poeta naprawdę przemawia we własnym imieniu. Przeciwstawienie radosnej młodości i starości posępnej, bardzo wyraziste, podnosi poemacik Llywarcha Hena ponad poziom tego rodzaju utworów, tak licznych wszędzie i przeważnie tak banalnych. Poeta potrafił pokazać, iż w duszy starca odgrywa się straszna tragedia, której jedynym rozwiązaniem śmierć, i potrafił zmusić czytelnika do przeżywania jej razem ze swym bohaterem. Llywarchowi Henowi przypisywane są również liczne wierszowane aforyzmy, z jednej strony alegoryczne, z drugiej opisowe, świadczące o dużej wrażlitvości na piękno przyrody i o niepospolitym darze obserwacyjnym. Na pewno nie wszystkie sięgają wieku X, a tym bardziej IX. ale niektóre mogą być naprawdę z owych czasów. Taliessin zaś i Myrddin uważani są tradycyjnie za autorów szeregu poematów i aforyzmów proroczych i, choć przypisanie to jest bez wątpienia fantazyjne, musimy znów przyznać się, że wahamy się, czy pewnej części rzeczonych utworów inie odnieść do wieku X. Dotyczy to zwłaszcza przypisywanych Myrddinowi poemacików pod nagłówkiem Avallenau, tan. Jabłonie, i Hoianau, tj. Zasłuchania. Jest wśród nich kilka naprawdę bardzo pięknych, subtelnie interpretujących przyrodę jako symbol: oto w lesie gęstym rośnie gdzieś ukryta jabłoń dzika: obraz jej, zrazu niejasny, zarysowuje się coraz wyraźniej, w miarę jak strofa następuje po strofie, aż w końcu prawda odsłania się w pełni blasku. Z poematów, przypisywanych Taliessinowi, cechy wielce archaiczne ma poświęcony wiatrowi, „tej istocie bezcielesnej, bez głowy, bez nóg: tak wielkiej jak ziemi oblicze, niewidzącej i niewidzialnej“, utwór o wielkiej sile.

czytaj dalej

POEZJA JAKOBICKA WIEKU XVII

Poetów pojawia się zastęp cały, wielu naprawdę „z łaski Bożej“, nigdzie nie uczonych, jak owa niepiśmienna, bosa pieśniarka chwały MacLeodów, Maria MacLeod, znana wśród swoich jako Mairi nighean Alastair Ruaidh, „Maria córka Aleksandra Rudego“ (zm. 1693). Z nielicznych jej utworów, które zostały zapisane i uratowane od zagłady, wieje ogromna moc przekonania naiwnego o słuszności sprawy bronionej, o wielkości prawdziwej tego, co chwali. Czuć w nich ogromną szczerość. Przy tym formą są wprost świetne, choć proste. Rozmiar nowożytny, bez zachowania ilorazu, z asonacjami w zgłoskach akcentowanych. Wiersz ma rzadko w tym stopniu spotykane walory muzyczne. Wyróżniają się zwłaszcza trzy utwory: poemat okolicznościowy z powodu utonięcia wodza szkockiego Iaina Garbha, czyli Macille Chaluma, pieśń o krainie MacLeodów i oda na cześć sir Normana MacLeoda, pana i dobroczyńcy poetki.

czytaj dalej

POWIEŚĆ ŚREDNIOWIECZNA

Powieści w Mabinogion. Dwa stadia rozwoju. Powieść na temat mityczny lub epicki, sławiąca wielkość przodków. Powieść rycerska. Wpływ romansu francuskiego. Swoistość powieści walijskiej. Gotfryd z Monmouth. Historia Taliessina. Upadek powieści.

czytaj dalej

ZAGADNIENIE EPOSU WALIJSKIEGO CZ. II

Wprawdzie niedługo potem, od wieku XI do XIII, powstaje w Walii wielki zbiór opowieści, podawanych jako dotyczące narodu w zaraniu jego dziejów. Tytuł pierwszych, rozszerzony na całość zbioru, brzmi Mabinogion (akcent na bi), tj. Powieści uczruowskie, które bard początkujący umieć musiał o czasach, gdy Brytańczycy wyspiarscy nie wyszli byli z okresu heroicznego. Prawda, że autorzy zużytkowali podania niezmiernie stare, sięgające niekiedy epoki pogańskiej. Ale nie byli to, jak współcześni im irlandzcy pisarze rękopisów treści epickiej, zwykli kopiści, zadowalający się zmodernizowaniem języka i, co najwyżej, skreśleniem jakiego zdania zbyt pogaństwem rażącego lub wtrąceniem uwagi. Byli twórcami samodzielnymi, którzy wprawdzie zapożyczają wątki przekazane, ale rozsnuwają je po swojemu, stosownie do wymagań zupełnie odmiennego od epiki dawnej rodzaju literackiego, mianowicie opowiadania powieściowego. Postępują z materiałem swym podobnie jak dzisiejszy autor, biorący starą legendę za temat noweli. I ze względu na formę, na prozę zawsze opowiadającą, nigdy nie streszczającą, ze względu na konstrukcję całości – to, co dali, jest znacznie bliższe prozaicznemu lai francuskiemu średniowiecznemu albo późniejszej włoskiej noweli niż opowieści epickiej typu irlandzkiego. Są powieściopisarzami.

czytaj dalej

Postępy anglizacji w XIX w. i schyłek piśmiennictwa

Rozkwit poezji szkockiej w wieku XVIII był krótkotrwały. W porównaniu z okresem tym wiek XIX podobny jest do szarej jesieni, następującej nagle po bujnym lecie. Przyczyny tego faktu są głębsze. W pierwszym rzędzie postawić trzeba szybką modernizację Wyżyny. Archaiczny ustrój plemienny, który przetrwał był aż do Culłoden prawie że nienaruszony, ulega rozkładowi tak szybkiemu, iż za czasów Waltera Scotta – w niespełna osiemdziesiąt łat po wielkiej klęsce – jest już tylko zamierzchłym wspomnieniem. Przyczyniły się ilo tego niewątpliwie represje, znacznie bardziej jednak wciągnięcie dotychczas zamkniętej w sobie Wyżyny w orbitę nowoczesnego rozwoju społecznego. Potomkowie wolnych i dumnych pasterzy, myśliwych i zbójników górskich schodzą w Nizinę po zarobek. Inni, bardzo liczni, szukają szczęścia za oceanem. Wyżyna wyludnia się. Nie ma też dworów, w których wódz podejmował współ- plemieńców i gdzie poeta, piewca chwały rodowej, znajdował zawsze wdzięcznych i hojnych słuchaczy. Potomkowie wodzów siedzą w Londynie w Izbie Parów. Przy tym dotychczasowy rozwój literatury szkockiej nie był dość równomiernie wszechstronny, by była ona gotowa zaspokoić wszystkie potrzeby umysłowe społeczeństwa, modernizującego się z pokolenia na pokolenie. Literatura ta była nieomal wyłącznie balladowa, liryczno-uczuciowa i liryczno-reli- gijna, utwory w prozie sprowadzają się do nielicznych kazań oraz do pism polemicznych, które straciły wszelką aktualność. Piśmiennictwa naukowego nie ma. Nauczywszy się czytać Gaelowie mają natomiast do rozporządzenia piśmiennictwo w języku angielskim, zdolne zaspokoić wszystkie ich potrzeby, i korzystają zeń tym skwapliwiej, że język angielski nie jest dla nich językiem narodu obcego: cala przecież Nizina mówi od wieków po angielsku tylko, a ludność jej była zawsze ostoją odrębności politycznej królestwa Szkocji.

czytaj dalej

Egan O’Rahilly

Poeci owej epoki przeważnie są żołnierzami sami, a jeden z najwybitniejszych, Pierce Forriter (zm. 1653), był nawet wodzem i to z najdzielniejszych. Wojska Cromwella pokonały już były kraj cały, a on jeszcze się trzymał i szarpał wroga, aż pojmany skończył na szubienicy. Piewcą głównym walki z wojskami Wilhelma Orańskiego jest Dawid 0’Bruadair (zm. 1697 czy 1698). Ale w najbardziej urozmaicony talent wyposażony jest Egan 0’Rahilly (tworzył w czasie ok. 1700 – ok. 1726), wręcz genialny, na przemian subtelny i mocny, autor Wizji, Lamentów i satyr. Obok wymieńmy mistrza formy Oweina Roe O’Sullivana (zm. 1784), którego pieśni, mimo kunsztow- ności swej, bardzo szybko przeniknęły między lud. Shane Clarach MacDonnel 1691-1754), gorący zwolennik Karola Edwarda Stuarta, był piewcą nadziei obudzonych przez wojnę 1745 r., następnie gorzkiego zawodu. Tadhg Gaedha- lach O’Sullivan (zm. 1795), prosty włościanin z Kerry, tworzy za młodu piosenki lekkiej treści, a w starości poematy moralne i religijne. Andrew Magraith (zm. 1791) jest zdolnym piosenkarzem, nie lękającym się żartobliwej sproś- ności, jest również zdolnym satyrykiem. Rzadko płodny i wielostronny jest Shane O’Neaghtan (zm. 1720), który pozostawił szereg ballad osjanicznych. przezabawną satyrę na tych, co wietrząc skąd wiatr wieje na gwałt uczą się angielskiego (pod tytułem Przygody Edmunda O’Clery’ego) oraz traktat hi- storyczno-geograficzny. O poezjach ślepego poety Turlougha 0’Carolana była już mowa. Dodajmy, że był jednocześnie harfiarzem i że sam układał melodie do pieśni swoich oraz odwrotnie, dobierał słowa do własnych melodii. Opowieści epickie prozą układa w tymże czasie ostatni, który ten rodzaj uprawia, nie ostatni jednak z talentu Michael Comyn (zm. 1760), autor pięknego Oisiiui w Tir na n-Ogh (w Ziemi Młodych, tj. bóstw). Literaturę religijną reprezentują kazania biskupa Gallaghera (zm. 1735). Przed nim jeszcze biskup Bedell przełożył na nowo Pismo święte na język irlandzki, czym przyczynił się niemniej walnie od Keatinga do ustalenia języka literackiego.

czytaj dalej

Liryka religijna sięga czasów bardzo dawnych

Temat żalu nad minioną bezpowrotnie młodością, użyty znacznie rzadziej, wyzyskany został przez bezimiennego poetę wieku X (IX?) dla stworzenia przepięknego poemaciku o Staruszce z Beara, „która niegdyś strojnie i dumnie nosiła się i której ramiona białe pieściły karki królewskie“, a dziś wyschła i koścista w takiej jest nędzy, że nie ma nawet znoszonego płaszcza. Do rodzaju Pożegnań nie miłosnych już, lecz dramatycznych, należy wstrząsająca Schadzka pośmiertna (wiek X), w której ze słów upiora zjawiającego się przed oczekującą nań kochanką wieje zimno grobowe, coś nieubłaganego: „nie czynię ci wyrzutu żadnego, choć o ciebie się biłem… Z pierwszym brzaskiem porzucę, co ludzkie… Idź do domu!… Upiora są słowa moje, upiorem postać… Kobieto, milcz! nie mów do mnie!“

czytaj dalej

Liryka miłosna irlandzka

W wielu wypadkach, jak zauważono już i jak tego przykład widzieliśmy w Pożegnaniu Szkocji przez Deirdrą, z poczuciem życia i piękna natury zespala się wzruszenie miłosne. Kochanek, jak Mider przed Etainą, roztacza obraz przyrody, na której łonie chciałby żyć z kochanką. Często poeta zestawia pogodną harmonię dwóch serc z harmonią lasu, łąk, gór. Albo przeciwnie, życie kipiące, ukryte za pozornie spokojnym obliczem przyrody, przeciwstawione jest ciszy, upragnionej dla udręczonej istoty kochanej: „nie śpi rogacz – śpiewa Grainne Diarmaidowi – nie przestaje bekować: nie ogarnia go senność w kniei, pełnej kosów: – nie śpi łania, beczy i wzywa plamistego jelonka: biega wśród krzaków, nie spoczywa w kryjówce: – nie śpi nocy dzisiejszej cietrzew na wrzosowisku, gdzie wiatr hula swobodnie: słodki jest głos jego dźwięczny: nie śpi nad potokiem. – Ty śpij trochę, śpij choć troszeczkę, nie lękaj się niczego, mężu, któremu miłość swą dałam, synu 0’Duibhne, Diar- maidzie!“.

czytaj dalej

Społeczeństwo celtów oparte na współzawodnictwie

W społeczeństwach tych, w których hierarchia, zależna od chwały przodków, odnawiana jest nieustannie w drodze współzawodnictwa, poeta gra rolę ważną. Jego rzeczą jest dawne chwały opiewać i znaleźć natychmiast formułę godną chwały nowej, zdobytej na polu wałki czy w pojedynku, czy zasłużonej hojnością. Poeta ustala opinię, jest jej organem. Jako taki zajmuje w plemieniu i na dworze królewskim stanowisko urzędowe, boć przecież to, co wyrażają jego improwizacje, jest stwierdzeniem faktu o charakterze publicznym. Urzędnik to tym więcej ceniony, że jako piewca dawnej potęgi i chwały plemiennej musi znać nie tylko opowieści i pieśni o zdarzeniach, ale również genealogie członków grupy. Musi także być znawcą prawa, wiedzieć, jakie przywileje i jakie ciężary wynikają z zajęcia tego czy innego stopnia w hierarchii, gdy opiewa zajmującego ten stopień. Najdawniejszy znany nam poeta celtycki jest leż zawsze historykiem i znawcą prawa, jest uczonym i jednocześnie piewcą nadwornym.

czytaj dalej

Opowieści cyklu Finna – kontynuacja

Spośród nich zasługuje na wzmiankę szczególną zatytułowana Zaloty o Etainę, bo jest wdzięczna. Etáin jest boginią, małżonką boga Midera, jednego z wodzów plemion bogini Danu. Pewnego wieczora wyszła z zaklętego pałacu podziemnego, by spojrzeć na piękny świat ludzki. Ale że była duszkiem, więc lekką, wiatr porwał biedną boginię i miotał nią poty, aż przez dymnik wpadła do sali, gdzie właśnie ucztował król. Byłaby utonęła w pucharze królowej, ale ta ją z winem połknęła. Po dziewięciu miesiącach królowa powiła córkę, którą nazwano także Etáin i którą, gdy dorosła, wydano za króla-sąsiada. Nie pamięta ona, że w innym życiu była boginią. Ale pamięta Mider, który, że tęskni do żony, zjawia się chcąc ją skusić do powrotu. Etáin odmawia, a wówczas Mider porywa ją. Pieśń, którą śpiewa, roztaczając przed Etainą czarowny obraz świata bogów, jest przepięknym utworem lirycznym. A natychmiast po nim następuje scena pełna niezrównanego komizmu. Mianowicie Etáin, której Mider podoba się, ale która jest osobą rozważną i dobrze o sobie myślącą, zapytuje kim jest, kto go rodzi? Biedny bóg, jako że bogiem jest, nie ma przodków. Wówczas Etáin wybucha: człowiek, sam nie wiedzący, kto był jego ojcem, ośmiela się podnieść wzrok na nią, córkę królewską, żonę tak godnego męża, jak król Eochu o Końskim Pysku! I trajkocze osłupiałemu Miderowi dwie listy przodków, każdą złożoną z kilkudziesięciu !imion.

czytaj dalej

UTWORY TREŚCI NARRACYJNEJ CZ. II

Cykl epicki ulacki, zwany tak od królestwa Uladh (dziś Ulster), którego walki z sąsiednim królestwem Connacht (dziś Connaught) stanowią tlo składających go opowieści, ustalił się w głównych swych zrębach nie później niż w wieku VI i VII. Głównymi bohaterami są po bar mac Nessa i jego siostrzeniec, niezwyciężony Cńchu- lainn: po stronie przeciwnej para królewska Ailill mac Magach i żona jego Medh (czyt. Méw). Wszystkie opowieści grupują się około jednej centralnej, znanej pod tytułem Toin Bó Cúalnge (czyt. Tajn bo KüFnjy), tzn. Zagnanie krów z Cúalnge. Ogromnej objętości opowieść ta – dłuższa znacznie od Iliady i Odysei razem wziętych dotyczy współzawodnictwa naprzód między Ailillein i Medbą spie rających się o to, kto z nich bogatszy, następnie między Connacht i Uladh, reprezentowanych przez bohaterów, w końcu między dwoma bykami, jednym, który należy do Aililla, drugim z krainy Cúalnge w Uladh, o którego zdobycie Medb wytoczyła wojnę. Pojedynek tych dwu byków boskich – są bowiem wcieleniami dwu bóstw – kończy opowieść, w której rolę główną gra Ciichulainn, sam jeden wstrzymujący cale wojsko nieprzyjacielskie. Zaklął je był, by się nie ruszyło z miejsca, aż jaki wojownik nie zabije go w pojedynku.

czytaj dalej