Monthly Archives Listopad 2015

Przenoszenie myśli

Światła astralnego nie należy brać za to samo, czym jest Akosha, która jest o wiele delikatniejszym rodzajem eteru i łączy między sobą słoneczne światy we wszechświecie. Jest ona równie bezgraniczną jak materia kosmiczna. Zaś światło astralne jest więcej zagęszczonym rodzajem eteru, odpowiada ono w systemie słonecznym temu, cośmy nazwali w człowieku czwartym pryncypem (Princip, dusza astralna). Jest to materia więcej podobna do eteru. Pojęcie o niej mogło by nam dać studiowanie „promieniującej materii” (Radium).

czytaj dalej

Ruch spiralno-okrężny

Dalej idą fakty obrzędowe. A więc charakteryzacja bogów: u Zunich bogowie, duchy, dusze przodków itd. rozdzieleni są pomiędzy sześć stron świata. Strony świata różnią się kolorami (między innymi): północ jest żółta, zachód niebiesko-zielony, południe czerwone, wschód biały, nadir czarny. Otóż zenit jest wszystkich tych kolorów wyrazem: maski bogów i duchów zenitowych są pomalowane w szachownicę o polach na przemian żółtych, nie- biesko-zielonych, czerwonych, białych i czarnych. Wydaje się naturalnym przypuścić, że zenit streszcza w sobie wszystkie pozostałe strony świata. – Jednocześnie zaś zenit (i przeciwieństwo jego, nadir) identyfikuje się ze środkiem: kapłaństwa zenitu są u Zunich własnością klanu Dereniu, który to klan jest klanem środka, wyłonionym z obu fratrii, północnej i południowej, łączącym w sobie dwie sekcje: kruka i papugi (kruk-fratria północna, papuga – fratria południowa). Będąc zaś klanem środka i złożonym z obu fratrii reprezentuje on jednocześnie całość plemienia, a więc wszystkie cztery pierwotne klany, zorientowane na północ, zachód, południe i wschód. Mamy więc środek i kierunek pionowy oraz środek i całość (plemienia czy świata – to jedno), zlane w jednej grupie.

czytaj dalej

Rozpoznanie Gijata

Koło i punkt środkowy są jednią, ale z punktu widzenia złudy (Maya) i Avidyą (nieświadomości) wydają się one czymś różnym i od siebie oddzielonym. Punkt środkowy jest Jivatma, czyli siódmy pryncyp – objawione słowo. Oba trójkąty oznaczają męski pryncyp (pierwiastek), Duch (Purusha) i przyrodę (Prakritri) trójkąt obrócony do góry oznacza połączenie, Gijanam (wiadomość). Rozpoznanie Gijata tego, który rozpoznaje i Ginayam – rozpoznane. Drugi trójkąt oznacza tworzące, utrzymujące i niszczące siły natury. W trójjed- nościjest zawarta jedność. Gdy objawiona jedność się objawia-nie dwójjedność, lecz trójjedność się objawia. Nie objawiona jedność z pozoru jako dwójjedność pozostaje ukrytą i passy wną, lecz z połączenia męskiego i żeńskiego pierwiastka ujawnia się jedność – jako trójjedność (syn). Pojęcie głębi oznacza nieskończoną przestrzeń, w której mieści się zarówno pierwiastek męski jak i żeński. Na tej powierzchni Brahma tchnieniem swoim przemienia złudzenie w rzeczywistość i rzeczywistość w złudzenie. Jedyną niezbitą prawdą jest jednia istniejąca sama przez się i wieczna – od niej pochodzi wszystko co jest kształtem widomym, mającym różne formy i kontury.

czytaj dalej

Geografowie greccy

Żadna z dziedzin, w których wysilali swój umysł geografowie greccy od czasu najdawniejszych znanych nam periegetów, nie przedstawia tak pomyślnych warunków dla podjęcia studium tej adaptacji, jak poglądy o Europie północno-wschodniej. Przez czas bardzo długi mgliste było to, co Grecy o niej wiedzieli: znacznie dłużej niż wiadomości dotyczące Bliskiego Wschodu a nawet Indii, dłużej niż pojęcia o krajach dalekiego i północnego zachodu: Iberii, Celtyce, Kassyterydach [101, brzegach Albionu, Islandii czy Germanii. Zarówno w jednym, jak i w drugim kierunku ich własne poszukiwania zostały poprzedzone odkryciami ludów cywilizowanych, od których zapożyczyli ogromnie dużo we wszystkich dziedzinach myśli i techniki. Zanim nakreślili swój obraz świata, wiedzieli, że król Egiptu, Nechao |nl, objechał Libię (Afrykę) morzem, poinformowani byli o Azji Przedniej już od czasów bardzo dawnych, kiedy to weszli w stosunki z ludami tych wybrzeży i z wielkimi państwami środkowo-azjatyckimi: odziedziczyli także niemało wiadomości o wybrzeżach Morza Śródziemnego, zebranych przez Egejczyków a później przez żeglarzy fenickich, zanim jeszcze Grecy zaczęli z nimi konkurować. Dowodem Odyseja. Poszukiwania drogi morskiej do Indii, podjęte przez Skylaxa z Karyandy[12] z rozkazu Dariusza, są współczesne Hekataiosowi z Miletu i były mu znane. Na długo też przedtem, zanim wojska Aleksandra odważyły się zapuścić w te odległe krainy, wiadomości o Indiach docierały już do Grecji, a przede wszystkim do jońskich miast wybrzeża azjatyckiego, jeżeli nawet nie bezpośrednio, to przynajmniej przez Persów. I jeśli w opowieściach pisarzy greckich tyle jest fantastycznych bajek, to bynajmniej nie oni jedni są za to odpowiedzialni.

czytaj dalej

Doniosłość handlu korzystającego z Mozeli

Nie tylko sam ten zakątek, ale również rozłożenie dróg wodnych powyżej Trewiru bardzo mocno przypomina sytuację, dzięki której Paryż stal się skrzyżowaniem szlaków żeglugi. Saara i Sura wpadają do Mozeli w odległości kilku kilometrów w górę od miasta. Pierwsza jest po dziś dzień szlakiem komunikacyjnym100. Druga była nim w epoce galo-romańskiej: zachowała się stela przedsiębiorcy transportów rzecznycłi czy retmana, którą znaleziono w Boliendorf101. Otóż między ujściem Saary i Sury a miejscem, gdzie odkryto nasz pomnik, nie można nigdzie doszukać się punktu, który by się nadawał na port: dolina jest zbyt wąska, a tam, gdzie się rozszerza, jak przy ujściu Saary, po obu brzegach były bagna102.

czytaj dalej

Postępy anglizacji w XIX w. i schyłek piśmiennictwa cz. II

W wieku XIX literatura szkocka staje się coraz to wyraźniej literaturą jednej tylko warstwy, ludowej. Nie przesądza to oczywiście zupełnie o jej wartości estetycznej. Owszem, opowieści ludowe, których – zwłaszcza na Hebry- dach – zebrano moc wielką, ballady „osjaniczne“, pieśni i piosenki są często skończenie piękne. Są też poszczególni poeci, umiejący oddać wierszem cieniowanym subtelnie to wzruszenie, którego doznają w otoczeniu przyrody, jak Evan MacColl, przezwany „Moorem Wyżyny“, i Ewen Lachlan, który pozostawił ładną pieśń miłosną Ealaidh Ghaoil. Również William Livingstone ogłosił pod nazwiskiem gaelskim MacDunleibhe zbiorek, w którym uderzają pate- tycznością w dobrym stylu żale nad zanikaniem dawnych obyczajów na wyspie lslay, ojczyźnie poety, a także poemat w rodzaju epickim o oddziale Highlan- derów sir Colina Campbella w czasie kampanii krymskiej. John Morrison (1790-1852) jest poetą religijnym o wyobraźni potężnej, godnym następcą Buchanana, a spośród jego współzawodników w tej dziedzinie poezji nie do pogardzenia są James MacGregor (1759-1830) i współczesny mu John Mac- Lean, poeci emigracyjni z Nowej Szkocji, oraz Peter Grant, autor zbiorku pieśni kościelnych, wydanego w r. 1809 i przedrukowanego dwudziestokrotnie. Niemniej poezja szkocka wieku XIX nosi na sobie piętno ludowe. Ma je ze względu na charakter twórców. Są oni przeważnie samoukami, jak William Livingstone – krawiec wioskowy, jak John Morrison – kowal. Są wyszłymi z ludu kaznodziejami „niekonformistów“, jak Peter Grant. A dziś każda dolina górska, każda wyspa ma swego poetę – takiegoż włościanina, pasterza, rybaka jak reszta ludności, często żebraka, niekiedy wyszłego z ludu nauczyciela szkółki parafialnej. Ma poezja ta charakter ludowy ze względu na swych odbiorców: z klas wykształconych interesują się nią tylko filologowie, językoznawcy i miłośnicy folkloru. Ma ją ze względu na sposób swego rozszerzania się: jest to poezja nie pisana, ale mówiona, najczęściej recytowana miarowo lub śpiewana przy akompaniamencie kobzy. Wreszcie – a to bodaj że najważniejsze – ludowość poezji lej polega na jej schematyczności, na tym, że nawet wówczas, gdy poeta wyraża wzruszenie własne, na przykład w poezji miłosnej, oblicze jego indywidualne nie wygląda spoza wierszy. Uczucie jest mniej lub więcej gwałtowne, mniej lub więcej subtelnie cieniowane. Zawsze jest to uczucie mogące przybrać tę postać w sercu każdego. Nie jest właściwe jednemu tylko. Poezja la zbierana jest od lat stu gorliwie, zarówno jak bardzo liczne opowieści i przysłowia. Zbiór największy wydal w 1862 r. J. F. Campbell. Uzupełnili go między r. 1889 i 1895 J. G. Campbell, D. Maclnnes, J. MacDougall, Archibald Campbell. Wśród opowieści tych są niektóre o tematach bardzo starych: znaleziono dotyczące bohaterów cyklu ulackiego. Ale rodzajami najbardziej typowymi dla Szkocji ,są pieśń i ballada, nie opowieść prozą. Dodajmy, że wychodzi obecnie w Szkocji Północnej parę pism – w Oban. w Inverness – które mają szpalty gaelickie obok angielskich.

czytaj dalej

Celtowie i zdolność do poetyckiego przeżywania

Dziwne byłoby, by z tą zdolnością do poetyckiego przeżywania Celtowie nie byli dostępni natchnieniu, płynącemu z dwu wzruszeń najpotężniejszych – religijnego i miłosnego. Są też w oddaniu obu mistrzami nad mistrze. Zawsze bywali. Obok niezrównanego w zwięzłości i powadze wyrazu adoracji pokornej a ufnej, którym jest staroirlandzka tzw. Modlitwa Nininea (VIII w.), postawić można utwory nowożytnego Dugalda Buchanana (1716-1768), Szkota – pokorne a rozpaczliwe. Plastyczność średniowiecznej literatury wizyjnej irlandzkiej odnajdujemy równie potężną w późnym bretońskim Misterium świętej Tryfiny (XVII w.). A przebogatą, to cieniowaną subtelnie – raczej poddającą niż narzucającą wzruszenie – to namiętną i wybuchową, jest celtycka poezja miłosna, zarówno ta, która uczucia wyraża: liryka, jak ta, która dzieje ich opisuje. Przy tym ma jedną właściwość: wielki szacunek dla przedmiotu miłości i dla miłości samej. Zawsze otacza kobietę czcią wielką, jakby istotą była z innego świata, tajemniczą po trochu. Miłość zaś, choć bynajmniej nie pozbawiona zmysłowości, pojęta jest jako wzruszenie wytworne albo jako namiętność tak potężna, że opanowanego sobą wywyższa ponad poziom ludzki, przeistacza w uosobienie potęgi natury. Miłość, to w powieści celtyckiej najdawniejszych nawet czasów pożądanie zlania się z drugą istotą tak zupełnego, że z konieczności doprowadza do zatracenia istoty własnej. Tylko w śmierci obojga kochanków cel swój osiągnąć może. Nie w samobójczej, ale w takiej, która jest naturalnym końcem ziemskiej udręki, otwarciem bramy życia nowego w jedności zupełnej, wieczyście odradzającej się w kręgu odrodzeń natury.

czytaj dalej

Stany ducha

Niebo (Devachan) i piekło (Avitchi) sę to stany ducha, zjawiające się nie tylko na tamtym świecie. Każdy człowiek może je również i na tej ziemi przeżywać. Gdy jednak po śmierci zniknę zewnętrzne, zmysłowe wrażenia zasłaniajęc nam niebo w duszy i ogłuszajęce głos sumienia, gdy wskutek rozstania się duszy z ciałem, rozum zatraca władzę panowania nad nimi (ma to miejsce również i podczas snu) – wtedy te stany ducha daleko silnniej występuję i dusza staje się igraszkę różnych sił na nię działajęcych, zaś okres trwania takowych zależy od ich intensywności się odwróci. Oznacza to, że dobrowolnie się gubi i gasi w sobie iskrę Bożą. Wówczas już nie może liczyć na przebaczenie: przy następnym narodzeniu przychodzi na świat jako bezbożne stworzenie. Człowiek zwykły, który jeszcze nie doszedł do rozpoznania własnego Boga, nie działa z wolną wolą. Wszelkie głupstwa, grzechy a nawet zbrodnie popełnione z braku rozumu, spowodowane namiętnością lub słabością, nie oznaczają jeszcze duchowego zepsucia i człowiek nie jest za nie całkiem odpowiedzialny. Inaczej rzecz się ma z czarną magią. Bardzo mądrym prawem natury jest, że grzesznemu człowiekowi nie wolno kosztować owocu „drzewa życia „, bo przez spożycie takowego może on nabyć takich sił, przez które stać się może szatanem (Mojżesz III.22). Kto łączy się ze złem, czyniąc zły użytek z sił boskich, sam staje się ich ofiarą. Taki człowiek opuściwszy ziemię, w tym samym stanie znowu na nią powraca. Zło jest materią pozbawioną ducha. Duchowość podnosi duszę, materia pociągają w niższą strefę, zresztą każdy tego sam na sobie doświadczyć może.

czytaj dalej

Misja anioła planetarnego

W niektórych jednak epokach aniołowie planet działanie swe objawiają. Np. na początku jakiejś nowej ludzkiej rasy, lub nowego cyklu istnienia udział ich w życiu ludzkości jest niezbędny, aby w niej obudzić na nowo odwieczne prawdy. Wtedy zjawia się taki anioł na ziemi lub na odpowiedniej planecie dla wywierania swego wpływu na wrażliwych umysłach nowej rasy, by nowe generacje nie 79DO tego rzędu zjawisk można zaliczyć bawienie się hipnotyzmem i opętanie. zapomniały wyższej nauku . Taki anioł planetarny jest nieomylny (jest on Zbawicielem świata).

czytaj dalej

Jarwa (astralne zwłoki)

W kilka dni pani Carter znalazła ów rysunek i wyznała mężowi, że postać tą widziała wchodzącą do jego gabinetu przed kilku dniami. „ Kto to jest? ” – spytała. „ To jest nasz duch ” – odpowiedział pastor z uśmiechem, zaś że żona była odważną kobietą, więc również się uśmiechnęła.

czytaj dalej

Skandhas

Rozumiemy dobrze, że powyższe teorie nie przypadną do smaku pewnego rzędu spirytystom, którzy uprawiają przebywanie z „ukochanymi zmarłymi”. Wiele już było gorących dysput na ten temat. Jednakże to, co umieściliśmy w tej kwestii jest wyciągiem z listów tybetańskich mistrzów, otrzymanych przez nas za pośrednictwem H. P. Bławackiej, mniej więcej przed 25 laty. Z nich to późniejsi pisarze czerpali swoją wiedzę, opracowując ją na swój sposób. Zasługują one bez wątpienia na uwagę i na głębsze studia.  nowy kształt, w skład którego wchodzi grupa Skandhas, czyli duchowa, fizyczna i astralna indywidualność. Całość nazywamy „człowiekiem”. Skandhas są to:

czytaj dalej