PARODIA I HUMORESKA CZ. II

W parodii jednej z opowieści cyklu ulackiego, Feis Bricrend, Uczta u Bricriu, Cuchulainn – w opowieści poważnej dokazujący cudów męstwa – przedstawiony jest jako głuptak, który zachowuje się tak, jak przysłowiowy słoń w składzie porcelany. Z cyklem laigeńskim wiąże się również kilka parodii, z których najzabawniejsza jest Gonitwa za Gilla Decair, tzn. „za parobkiem przyczyniającym kłopotu“. Widzimy w niej bohaterskich fiannaów, spasłych i niezgrabnych, którzy naprzód nie mogą zmusić półzdechłej szkapy do ruszenia z miejsca. Wsiada na nią cała ich gromada. Koń rozpłaszcza się pod ciężarem, lecz kopanie piętami nie pomaga nic. Aż tu pan jego, ów „parobek“, który pokłócił się z Finnein, rzuca służbę i rusza w świat. Koń odzyskuje od razu siły i goni za nim. Pozostali na grzbiecie jego dzielni wojownicy są poniesieni. Krzyczą bezradnie. Ktoś zdołał pochwycić konia za ogon i porwany zostaje również. Finn i reszta fianna’ów gonią zadyszani za koniem, który goni za swym panem – a ten nie chce stanąć. Przebiegają wszystkie wertepy Irlandii, gonitwa przechodzi na wyspy pobliskie i wciąż trwa. Jest to karykatura Gonitwy za Diarmaidem i Grainną.

Czytaj dalej PARODIA I HUMORESKA CZ. II

Występowanie Herkulesa w literaturze

Herkules jest tu nie tylko tym z bogów, który Jowiszowi Optimo Maximo i Junonie Reginae towarzyszy najczęściej. Łączy go z nimi stosunek szczególnie ścisły: jest ich odpowiednikiem na przeciwnym biegunie kręgu bóstw skojarzonych. W napisach imię jego jest ostatnie z imion bogów wielkich: wymieniane są po nim już tylko bóstwa lokalne lub szczególne, jak Genii miejsc i zrzeszeń ludzkich. Na podstawach kolumn i na „kamieniach o czterech bogach“ postać jego zajmuje ścianę przeciwległą do tej, którą zdobi postać Jowisza albo Junony33. Ze nie chodzi tu o zepchnięcie boga hierarchicznie niższego na plan ostatni, ale o wyraz stosunku stałego, dowodzi fakt, że Herkules pozostaje na ścianie tylnej wówczas nawet, gdy wśród wyobrażonych postaci pojawia się bóstwo podrzędne, jak Genius, o ile tylko na ścianie przedniej pomnika widnieje Jowisz albo Juno. Natomiast w tych wypadkach, gdy wyobrażenia tych bóstw naczelnych brak, postać Herkulesa wysuwa się częstokroć na pierwsze miejsce, gdy tak wielkie bóstwa, jak Minerwa albo Mars, zadowalać się muszą ścianami bocznymi. Najwymowniejszym wszakże jest jeden z posągów znalezionych w Trewirze. Wyobraża on Jowisza siedzącego na tronie, którego oparcie zdobi postać gotowego do walki Herkulesa. Władca, optimo máximo hire rządzący w pokoju pokojowym światem, połączony tu jest z groźnym bojownikiem niebian, pogromcą bezbożnego rodu buntowniczych Gigantów. Jowisz i Herkules uzupełniają się nawzajem34.

Czytaj dalej Występowanie Herkulesa w literaturze

Kult Jowisza Optimi Maxima

Te same warstwy dostarczają w Galii wyznawców najgorliwszych kultowi Imperium. Jak stwierdził Toutain94, w żadnej prowincji rzymskiej nie spotyka się tylu, co w Belgice i w Lugdunensis napisów osób prywatnych na cześć bogów urzędowych, przy czym osoby te nie chwalą się żadnym tytułem, noszą nazwiska brzmiące bardzo skromnie, słowem należą do drobnego mieszczaństwa. Dużo jest też napisów korporacji rzemieślniczych i kupieckich. Nie dziwna, że z kultem Jowisza Optimi Maximi i bóstwa cesarskiego skojarzyli ci ludzie swoje rodzime bóstwa, które stały się ich bóstwami zawodowymi – Merkurego, Mlnerwę, Herkulesa i Apollina. Występowanie Herkulesa na kolumnach „Jeźdźca z Wężonogiem“ znamionuje dalszy etap tego rozwoju, zmienionego pod wpływem idei monistycznych przybyłych ze wschodu i wyrażających się, jak wykazał p. Poisson93, w’ kulcie boga słonecznego pojętego jako bóstwo światowe i urzędowe jednocześnie. Herkules jest tu wciągnięty w orbitę tego boga, jest jednym z jego przejawów, jego mocą pokonywania buntowników i potworów. Niemniej jest on dalszym ciągiem dawnego galo-romań- skiego Herkulesa przedzierzgniętego w Esusa, który tylko przesiąkł wpływami obcymi w międzynarodowym środowisku nadreńskim, gdzie mieszali się z Celtami Rzymianie, Germanowie i Grecy, gdzie jednak również był on zawsze czczony, jak to widzimy, przez warstwy najszersze i gdzie także – dowodem Saxanus i Herkules szpitalny – stal się bogiem zawodowym, równoległym Merkuremu i Mineirwie.

Czytaj dalej Kult Jowisza Optimi Maxima

Opowieści o świętych

Nie rozwijały się one jedynie w odgrodzonej od świata celi zakonnej, ale także na miejscu zebrań świątecznych, wśród rzesz ludu świeckiego przybyłego w pielgrzymce i szukającego rozrywki po nabożeństwie. W irlandzkich Żywotach tendencja budująca jest obecna. To należy do rodzaju. Ale jest też w nich więcej reminiscencji folkloru i nawet mitologii pogańskiej niż w jakiejkolwiek innej literaturze hagiograficznej. Dotyczą nieomal wyłącznie świętych rodzimych, a tych lud kochał, czuł ich bliskość, przeniósł na nich to uczucie, którym otaczał był epickie wcielenia swego ideału. Święci irlandzcy są też nie tylko bohaterami w rozumieniu kościelnym – bohaterami cnoty chrześcijańskiej – ale, tak jak wyglądają w Żywotach, podobni są dziwnie do dawnych bóstw. Opowieści o nich łączą się w cykle. Każdy Żywot jest cyklem, zbiorem opowieści poszczególnych, niczym poza osobą świętego nie związanych z sobą, a popularniejsi święci są przedmiotem całych cyklów Żywotów. Najwięcej legend oplata się wkoło postaci świętego Patryka, którego Żyicoty mamy już z wieku VII, oparte na źródłach z VI. Potem idą święty Columcille (czyt. Kolumkill), święta Brigit z Kiłdare, dwaj Ciarani (czyt. Kiaran).

Czytaj dalej Opowieści o świętych

Wytyczanie granic jest obrzędem religijnym

Woły, które ciągnęły pług Romułusa wytyczający granicę pomoerium, składano później na ofiarę. U Latynów przeprowadzanie granicy połączone jest ze składaniem ofiar, a w następstwie znaki graniczne stają się bogami granic. Zabija się mianowicie ofiarę, której krew spływa do wgłębienia przygotowanego na znak graniczny, wrzuca się tam również popioły ze stosu ofiarnego, wlewa się napoje ofiarne, po czym wkopuje się w nie uprzednio namaszczony i uwieńczony pal czy kamień graniczny. Ceremonię tę powtarza się podczas Terminaliów[21]. W Polsce na świeżo wzniesionym pagórku, który zastępuje kamień graniczny, okłada się rózgą małego chłopca – zwyczaj, który dziś uchodzi za żart, a który jest niewątpliwie przeżytkiem obrzędu. Wytyczanie i periodyczne odnawianie granic odbywa się w dawnym prawie polskim w sposób, który zachował charakter obrzędu. Podkomorzy danej ziemi objeżdża granicę w towarzystwie stron, sąsiadów – szlachty i starszyzny wybranej spośród chłopów – wszyscy konno. Tej eqidtatio22i – tak bowiem brzmi termin prawny – towarzyszą obwieszczenia wygłaszane trzykrotnie na każdym z narożnych kopców, na który wchodzi woźny i wokoło którego zgromadzeni obecni składają przysięgę.

Czytaj dalej Wytyczanie granic jest obrzędem religijnym

Jabłka bogini Idunn mają szersze znaczenie

Zajrzyjmy do Eddy. Natychmiast zwraca tam naszą uwagę osoba bogini Tdunn. Nie trzeba już szukać dalej. Idunn jest dokładnym odpowiednikiem mitycznym bogini wyobrażonej na pomnikach z Domburga. Jej funkcją wśród Azów I3J, jej jedyną racją bytu jest przechowywanie w dobrym stanie ich zapasów jabłek. Trzyma je ona w skrzyni, z którą się nie rozstaje, podobnie jak Nehalennia ze swym koszem. Jest to więc iz pewnością bogini domowa.

Czytaj dalej Jabłka bogini Idunn mają szersze znaczenie

Hyperboreowie i ich lokalizacja

Pierwszymi zajmiemy się tylko mimochodem. Niewątpliwie Hyperboreo- wie byli jednym z ludów, które Grecy umieszczali gdzieś na skrajnej północy. Jakiekolwiek byłoby najwcześniejsze pochodzenie ich nazwy oraz genealogia wyobrażeń o szczęśliwości i cnotach, które im przypisywano – ostatnie badania są przeważnie zgodne co do tego, iże odpowiadał im jakiś rzeczywiście istniejący lud, którego ojczyzny szukać należy nad brzegami Morza Bałtyckiego. Lecz wiadomości nasze – a właściwie raczej przypuszczenia — o stosunkach tego ludu z ludami Morza Egejskiego, a przede wszystkim z Grecją, prowadzą zbyt daleko na zachód od interesujących nas krajów, na drogę łączącą Adriatyk, kraj Wenetów[20] i Istrię – ze Skandynawią poprzez łańcuch Alp i kraje Europy środkowej. Z tej to drogi korzystały ładunki miedzi i brązu, płynące aż do Skandynawii w zamian za bursztyn bałtycki. Zwracają także uwagę w Skandynawii liczne ślady kultów słonecznych z okresu brązu. Wydają się one prowadzić do Delos. A Delos jest właśnie miejscem, gdzie mit o Hyperboreach jest najbardziej zadomowiony i najściślej związany z kultem. Interesujące jest również zagadnienie – do którego zamierzamy wrócić kiedy indziej – owych grodzisk w Niemczech, nazywanych ogólnie Trojaburgen, a w Karelii Vavilony (Babilony): najdawniejsze – jak się wydaje – okazy i wyobrażenia tych grodzisk spotykamy w krajach egejskich, a wzdłuż tej samej drogi, co droga brązu i bursztynu, łączą je one z krajami, objętymi promieniowaniem cywilizacji skandynawskiego brązu. Kwestia ta jest zbyt jeszcze mało zbadaną, by móc się o niej wypowiedzieć. Niemniej jednak rozporządzamy garścią faktów wymownych, przede wszystkim charakteru archeologicznego, które rzucają nowe światło na stary mit delijski. Przestaje się on nam wydawać li tylko produktem czystej fantazji. Rzeczywistość wpleciona jest w nim w tkaninę bajki: rzeczywistość nie tylko charakteru religijnego, a więc rzeczywistość delijska, ale także rzeczywistość gospodarcza, a mianowicie wymiany’ pomiędzy mieszkańcami wybrzeży dwóch mórz wewnętrznych: morza południa i morza północy Europy, dokonywane w okresie cywilizacji egejskiej i w epoce mniej odległej.

Czytaj dalej Hyperboreowie i ich lokalizacja

Cykl zaświata

Drugim cyklem jest tzw. Cykl zaświata. Składają się nań opowieści o tej krainie, dokąd Mider chciał uprowadzić Etainę, krainie zamieszkałej przez istoty wiecznie młode, zdrowe i piękne – bogów, zmarłych i oczekujących na wcielenie. Leży ona daleko za morzem zachodnim. Podróżnych wita cwałujący w dwukołnym wozie po falach bóg morza, Manannan mac Lir, „syn Oceanu”. Podróż taką mamy opisaną w opowieści Imram Brain Mac Febail co Tir inna m-Bćo, Żegluga Brana syna Febala do Ziemi Żyjących, w której partie wierszowane są prawdziwymi arcydziełami (wiek VII?). Jest to najstarsza znana nam opowieść z klasy tzw. imrama, „żeglug“, bardzo rozwiniętej w Irlandii. W opowieściach tych temat krainy cudownej schodzi stopniowo na plan drugi, na korzyść bajecznej przygody doznanej w samej podróży. Tak w Im- ram cuirech Mael Duin, Żegludze lodzi Mael-Duina, widzimy, jak między starszą wersją z wieku XII (XI?) i młodszą z XIV pomnożyła się ilość wysp zwiedzonych przez wędrowca, oglądanych cudów, doświadczanych utrapień. Nie bez wpływu były tu, znane wcześnie w Irlandii, wersje łacińskie średniowieczne o wędrówkach Odysa i zapewne wschodnia opowieść o Sindbadzie Żeglarzu, z którą wojny krzyżowe zapoznały Europę zachodnią. W Żegludze lodzi Mael-Duina temat Ziemi Żyjących jest zupełnie zatarty. Odżywa» on dopiero znacznie później, ale już z innym charakterem, moralnym i utopijnym, w Żegludze Tadhga syna Ciana z XV w. i Synów O’Corry z XVI. Natomiast miejsce naczelne zajmuje on w adaptacji kościelnej wątku Żeglugi z tym jednak, że Ziemia Żyjących przedzierzga się w biblijny Raj Ziemski. Tak jest w Żegludze świętego Brandana, której posiadamy dwie redakcje, jedną starszą, łacińską – ta świat obiegła – drugą młodszą, irlandzką.

Czytaj dalej Cykl zaświata